Pribina Cup 2017 – dzień trzeci – „Śnieg na Święta”

Wszystkie prognozy wskazywały jasno, że zaraz po godzinie 12 wzbijemy się w powietrze. Jednocześnie porywisty wiatr, nachodzące opady i siarczysty mróz studziły entuzjazm. Dlatego też w oczekiwaniu na odprawę wszyscy piloci odświeżali najróżniejsze modele pogodowe i przygotowywali zalążki taktyki na dzisiejszy lot.

Dzisiaj nie można było zapomnieć o zimowym płynie do spryskiwaczy 🙂
W międzyczasie w Discusie „Y” zamontowałem testowo antenę do flarmu „Flat Dipole Antenna”. Bardzo szybko złapała satelity i w końcu widzę innych na Flarmie 🙂 Dodatkowo znacząco poprawiła się widoczność w kabinie.
Majsterkując przy tablicy przemarzłem do szpiku kości i stwierdziłem że jadę odstawić auto i wsiadam do szybowca aby ochronić się przed wiatrem. Gdy tylko odstawiłem auto i wyciągnąłem słynne buty „Bednarczuki” rozpoczęły się hole.
Słynne buty anty-odmrożeniowe „Bednarczuki” z wełny z islandzkich owiec.
Koledzy z Czech zaproponowali byśmy wspólnie zaczekali, aż przejdą deszcze i ziemia trochę się wygrzeje (na dobre im to wyszło), natomiast ja zdecydowałem się startować odrazu. 
Całe szczęście wyholował mnie Vladimir Foltin w linii prostej na żagiel na Zoborze.
Po dłuższym żaglowaniu wyczekaliśmy mocny komin przy Zoborze, a cała stawka wzbiła się wysoko. Z każdym metrem w kabinie było coraz zimniej. Omijając śnieżce odszedłem na trasę wysokości około 1600m i po przebiciu śniegu poleciałem wprost pod cumulusy. Na pierwszym punkcie zwrotnym już razem z Piotrkiem Jaryszem trafiliśmy kolejny sensowny komin i kontynuowaliśmy lot razem.
Lot był wymagajacy jednak z Piotrkiem świetnie się dogadywaliśmy i trzymaliśmy niezłe tempo. Dzisiaj o zwycięstwie przeważyło odejście w odpowiednim momencie i prawidłowe zaliczenie ostatniego punktu zwrotnego.
Dolot. Wymęczony. Niestety w ostatniej fazie lotu gdy inni nadrabiali prędkość, ja szybko ją wytracałem. Najważniejsze że lądowanie na lotnisku i kolejny lot sprawiający radość na w miarę dobrym poziomie.
”Halo… Rozalia… Łoniak dołożył mi o 6km/h…!”
Wieczorem jak zwykle wspólny posiłek i dyskusje „czy jutro polecimy”.
Czas iść spać. Jutro konkurencja 🙂
www.soaringspot.com/en_gb/pribina-cup-2017-nitra-2017
Poprzedni wpis
Pribina Cup 2017 – dzień drugi – „Manewry”
Następny wpis
Pribina Cup 2017 – dzień czwarty – „Atomowa obszarówka”
Ostatnie wpisy
- Dofinansowanie zakupu sprzętu niezbędnego dla działalności lotniczej ULC 28 stycznia, 2023
- Nowy sezon, nowy Team LXNAV, nowe miejsce dla Spotkania Szybowników 18 stycznia, 2023
- Task Whiskey Romeo 12 sierpnia, 2018
- Gra zespołowa 9 sierpnia, 2018
- Poznań Informacja, dzień dobry… 8 sierpnia, 2018
Kategorie
- BLOG (22)
- Junior Gliding Camp 2018 (5)
- JWGC2017 (3)

















