Z grubej rury!

wpis w: BLOG, JWGC2017 | 0

Nadszedł TEN dzień. Dzień pierwszej konkurencji. Wieczór poprzedzający spędziliśmy na ostatnich przygotowaniach i odprawie, gdzie zaplanowaliśmy co do minuty nasz harmonogram działania i plan na nadchodzący dzień. Po porannej pobudce przygotowaliśmy szybowce, ustawiliśmy je na gridzie, udaliśmy się na odprawę ogólną, a ostatnią godzinę poświeciliśmy na naszą wewnętrzną odprawę. Następnie udaliśmy się na grid by oczekiwać startów.

Tak wydawał się bardzo długi. Mieliśmy dolecieć prawie do Kaliningradu, następnie przez Suwałki i  Augustów do drugiego PZta. Oczywiście trzeba było jeszcze wrócić na lotnisko.

W oczekiwaniu na starty.

Słoweńscy bardzo młodzi zawodnicy (Mark&Mark) z ich kapitanem Tonim Sibancem.

Punktualnie wystartowała klasa club. Sytuacja nie wyglądała jednak zbyt obiecująco. Mała grupka szybowców krążyła bardzo nisko tuż nad gridem. Przed holami klasy standard zarządzono 10 minutową przerwę.

Mimo coraz to późniejszej godziny kierownik był nieugięty. Po 10 minutach wznowiono starty, a do oblecenia mieliśmy dłuższy wariant A. Nie byliśmy zadowoleni z naszego odejścia na trasę, dlatego po chwili je powtórzyliśmy. Drugie okazało się optymalne. Dodatkowo już na samym początku słusznie zmieniliśmy naszą koncepcję i odgięliśmy na południowy szlak. Mimo niskiej podstawy lot przebiegał sprawnie i trzymaliśmy tempo. W trakcie dalszego lotu rozjeżdżaliśmy się i po pewnym czasie znów spotykaliśmy. Trudno jest utrzymać tempo dobrze wlatanego Tomka Hornika który jest w doskonałej formie. W połączeniu z LSem z nowymi wingletami to pewny przepis na sukces 🙂

Po Polskiej stronie udało dopaść się mały peleton, a w nim Niemieckie szybowce. Komin był jednak słaby i poleciałem kawałek dalej ponieważ Tomek zgłosił mocniejszy komin. Następnie pokusiłem się na dłuższy przeskok pod piękną chmurę na granicy jeziora Wigry, która poczęstowała mocnym kominem mimo stosunkowo niewielkiej wysokości. Kontynuowaliśmy lot skrajem Biebrzańskiego Parku Narodowego. Niestety aby zbytnio nie ryzykować zmuszeni bylismy odgiąć bardzo mocno w prawo. Wtedy też zrównał się ze mną Enrique Levin któremu uciec udało nam się dopiero na końcówce.

W drodze powrotnej przed pograniczem Polsko-Litewskim trafiłem mocny prawie 3 metrowy komin i razem z moimi followersami wykręciliśmy się wysoko. Po następnym przeskoku zrównaliśmy się z Tomkiem. Enrique wiózł dużo więcej wody, bo bardzo mocno odjeżdżał na przeskoku natomiast nadrabialiśmy w kominie. Warunki osłabły.

Kolejny przełomowy komin. Tomek zrzucił najwięcej wody. Pierwszy trafił komin i dodatkowo wykorzystał przewagę wingletów.  Z niedowierzaniem patrzyliśmy jak LS „A” z równej wysokości odjeżdża nam do góry. W momencie gdy kręciliśmy 0,8m/s Tomek wyszedł 200 metrów wyżej na przeskok. Stwierdziłem że czas opuszczać komin i również udałem się w kierunku punktu dolotowego, a jeden Szwed za mną. Z przodu Tomek zgłasza 1,3. Do dolotu brakuje mi 200 metrów. Niestety nie trafiam komina. Parkuję już pustym LSem razem ze szwedem w 0,3 – 0,5 metra. Komin jednak puszcza. Nie ufam chmurom. Dzisiaj oszukują a kominy trafiały się pomiędzy nimi. Jeszcze jedna dokrętka w 0,5 i idę na dolot. Ponad 20 kilometrów do lotniska dolot +120m na MC 1,8. Na szczęście nie przydusiło mnie i ponad 10 minut po Tomku wylądowałem na lotnisku. Okazało się że inni nie mieli weselej na dolocie i wylądowali parę minut po mnie. Ahhh gdyby zamiast tych 0,3 lub 0,5 przez chwilę dmuchnęło 1,5 🙂

Wynik doskonały. Zawody będą jednak trwały jeszcze paręnaście dni. Czujemy dobrą formę jednak wydarzyć może się jeszcze wszystko, zwłaszcza, że czekają nas bardzo trudne i skomplikowane pogody.

Poniższe zdjęcia z upragnionego dolotu.

Świetna przewaga punktowa już po pierwszym dniu.

Trójka najlepszych pilotów w klasie, po każdej konkurencji otrzymuje medal. My już mamy dwa. Czy uda się uzbierać ich więcej?

W klasie club chłopacy mieli mniej szczęścia. I wylądowali w polu po obu stronach granicy. Wojtkowi Wojtaczce udało się dolecieć do lotniska Alytus. Sprzęt sprawny, chłopacy zwarci i gotowi by od następnej konkurencji piąć się do góry!

W dniu dzisiejszym konkurencja została odwołana. Szybowce zabezpieczone przed frontem burzowym. Pokrowce Novak Covers nie przepuszczą nawet kropli wody.


Z polecenia Piotra Ciołko z Białegostoku (który ma nas odwiedzić!) udaliśmy się do Aquaparku w miejscowości Druskieniki, znajdującego się kilka kilometrów od granicy z Białorusią.


Artur po drodze był wyjątkowo nieznośny i w odwecie za zabawę moimi uszami odwdzięczam mu się tym zdjęciem 🙂

Wszyscy podekscytowani Aquaparkiem. Tylko Dorota (mimo uśmiechu na zdjęciu) nie była do końca zadowolona gdy odkryła, że obok znajduje się KRYTY STOK NARCIARSKI! Dla instruktora snowboardingu w środku lata musi być to nie lada pokusa!

Po aquaparku tradycyjne Litewskie potrawy. W klasie club współpraca ma się dobrze!


Najnowszy odcinek „Gry o Tron” obejrzany. Odpoczywamy, razem z Adrianem bawimy się w krótkofalarzy i nawiązujemy kontakt z ludźmi z całego świata. Podobno fala radiowa z Pociunai doskonale się niesie. Oby równie dobrze niosły się nasze szybowce w nadchodzących dniach!

Zostaw Komentarz