Druga prędkość kosmiczna

Dziś od Juniorów otrzymałem wiele pięknych zdjęć i parę „równoważników zdań”.
Dlatego też relację uzupełnię wierszem recytowanym przez autora (Wojciecha Bonowicza) w utworze Fisz Emade – Sarny.
Swoją wyobraźnią leciałem dzisiaj z nimi i ten utwór bardzo mi przypasował.
Wyszliśmy z lasu
Wyszliśmy o świcie na drogę prowadzącą do miasta
Było nam ciepło stopy grzał nam nieostygły asfalt,
a wiatr wzosił wieżę z włosów
Poranna odprawa nie budziła większych nadziei.
Nad Lesznem bezchmurnie, pierwsze cumulusy pojawiły się daleko na horyzoncie po stronie południowo-zachodniej.
Tam też najbardziej opłacało się lecieć. Pierwsze starty tuż po trzynastej.
Maleńki oddział szliśmy jedno blisko drugiego w stronę miejskich dekoracji
Miasto ostatnio bardzo urosło
Z trudem mieści się w granicach
Podstawy sięgały nawet 2700m i noszenia podobno sięgały chwilami nawet do 5m/s. Niestety duszenia również były mocne.
Kamil Bojarski miał dzisiaj przyjemność lecieć Duo Discusem z Adamem Czeladzkim.
Udało im się oblecieć trasę 250km ze średnią prędkością 130km/h.
Wielki plan filmowy, który ma swoje gwiazdy,
lecz zawsze czeka na nowe dostawy
nie podpisuje umów nie płaci honorariów,
tylko sięga bezkarnie po coraz to młodsze ciała
 Maciuś na swojej Foce obleciał 253km, tym samym spełniając swój cel na ten sezon – wyprzedził Łoniaka w Bittnerze.
Maciek marzy o swoim pierwszym polu, jednak jak na złość dziś rozwinął prędkość prawie równą drugiej prędkości kosmicznej i cieszymy się że w ogóle zdołał wrócić na ciało niebieskie pod koniec dnia.
Nikt tu już do siebie nie należy,
nikt już nie może być pewien
Wchodzimy do miasta, maleńki oddział bez nazwy,
któremu drżą ramiona, pęciny i serce
I już włączli kamery i robią nam zdjęcia, (OGN :))
 puszczają muzykę zamiast powietrza (variometry :))
Zaczyna się i można przewidzieć jak się skończy
Jesteśmy pod ochroną to znaczy bezbronni
Wiktor Czubski po raz pierwszy przekroczył magiczną granicę 100km/h średniej prędkości na trasie.

 

Polują na nas szpiedzy i obywaltele
Jednego dnia nas filmują
Drugiego dnia zdzierają z nas ubrania
Ściągają nam buty, a nasze głowy chcą wieszać na ścianach
Każdy kto dotknął uważa nas za swoją własność
Każdy kto przelał krew chciałby mieć pamiątkę

Julek i Łozo „odbijają” sobie swą nieobecność nie niedawnym marszu w Poznaniu.
Uciekamy z miasta, uciekamy z planu
Możemy się uratować tylko skacząc
Dlatego skaczemy w powietrze,
a wiatr wznosi wieżę z naszych włosów
Gratulacje dla Weroniki. Dziś zaliczyła swoje pierwsze pole! Ze Strzyżewic wyruszył po nią mocno sfeminizowany team!
Reszta bezpiecznie wylądowała na lotnisku.
Ze niecierpliwieniem czekamy na jutrzejsze loty, zapowiada się ciekawa pogoda.
Uciekamy, maleńki oddział wyklętych i bezimiennych
Wyszliśmy z lasu
Wyszliśmy o świcie
Ale czas już wracać naprawdę już czas

Wiersz od 4:50

Zostaw Komentarz